"Żony jednego męża" - Anna Fryczkowska.


"Żony jednego męża" - Anna Fryczkowska.

  Mąż, żona, dzieci, pies i szczęśliwy dom... - oto idealny obraz komórki rodzinnej, który od lat wpajają nam naukowcy, politycy i księża. Niestety, życie nie uznaje prostych, łatwych i przypisanych z góry scenariuszy, wtrącając swoje "trzy grosze" w ten sielski rodzinny krajobraz, zamieniając go często w bardzo skomplikowane, trudne i zaskakujące układy... O takim przypadku opowiada właśnie najnowsza powieść Anny Fryczkowskiej pt. "Żony jednego męża", będąca fascynującą i pasjonującą  historią obyczajową, której odkrywanie strona po stronie stanowi niezapomniane doświadczenie.

 Wraz z lekturą tej pozycji wkraczamy w życie trzech mieszkańców pewnego domu na Żoliborzu - dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Tunia  - przykładna żona, doskonała matka i niezwykle troskliwa opiekunka domowego ogniska mieszka na parterze. Anita - wulkan energii, działania i  demon seksu egzystuje na piętrze. Zaś Wojtek żyje z obiema kobietami na równych prawach, prawach męża... Są tu także dzieci, będące owocem związków Wojtka z obiema żonami, które to coraz trudniej odnajdują się w swoim rodzinnym świecie... Wspólny dom, wspólny mąż, wspólne dzieci, czy to sen z bajki, czy też być może najokropniejszy koszmar, który pewnego dnia zamieni życie tej piątki bohaterów w najprawdziwsze piekło na ziemi...?

 Najnowsza książka Anny Fryczkowskiej zaskakuje sobą czytelnika pod każdym względem. Zaskakuje tematem, jakiego we współczesnej polskiej literaturze obyczajowej chyba dotąd nie uświadczyliśmy. Zaskakuje formą, operującą indywidualnym spojrzeniem każdego z bohaterów na tę ową literacką rzeczywistość, jak i również swobodną przestrzenią czasową, przenoszącą nas raz po raz to w przeszłość, to w przyszłość z życia mieszkańców tego domu. Wreszcie opowieść ta zaskakuje swoim pokaźnym bagażem emocjonalnym, każącym traktować tę historię nie tylko jako fascynującą, tajemniczą i trzymającą w napięciu opowieść, ale także i jako swoisty ludzki dramat rozgrywający się na naszych oczach... Wspólnie wszystko to sprawia, iż mamy tu do czynienia z literaturą najwyższej klasy...

 W zasadzie to trudno tak naprawdę określić gatunek literacki, w jaki to wpisuje się powieść "Żony jednego męża". Otóż, na pierwszy rzut oka wydaje się ona historią obyczajową o skomplikowanej relacji uczuciowej pomiędzy trzema głównymi bohaterami tej opowieści - dwiema żonami i jednym mężem. Po chwili zaczynamy dostrzegać tu także elementy komediowe tej relacji, odnoszące się do codziennego funkcjonowania owego bigamistyczmego układu, z którego to wynika cały szereg śmiesznych scen i wydarzeń. Jednak niedługo potem zaczynamy dostrzegać tu nie tylko to co  intrygujące, zaskakujące i zabawne, ale także właśnie ów gorzki dramat tej rzeczywistości, oparty na kłamstwie, obłudzie, strachu przed stratą i oszukiwaniu samego siebie, że tak jest "dobrze"... To smutna, mocna, dająca bardzo wiele do myślenia refleksja, która to mniej więcej w połowie lektury tej książki, rzuca na nią zupełnie inne światło. Poza tym nie brakuje tu także i motywu na wpół kryminalnego, skupiającego na odkrywaniu, składaniu w jedną całość i powolnym rozumieniu tej całej sytuacji, w jakie to znaleźli się ci bohaterowie... To książka o wielu twarzach i to chyba także czyni ją tak fascynującą...

 Pod względem fabularnym powieść ta zachwyca od pierwszej, do ostatniej swojej strony. Zachwyca nie tylko barwną, zaskakującą i wciągającą historią, ale przede wszystkim swoją konstrukcją, odkrywającą przed nami scena po scenie codzienne życie w tej na pozór sielskiej egzystencji mieszkańców domku z ogródkiem. I prawdziwe jest te oto hasło promujące tę obyczajową powieść, mówiące o tym iż trzyma ona w napięciu jak najlepszy kryminał. Oj trzyma, a do tego bardzo inteligentnie dozuje nam kluczowe fragmenty z tego literackiego obrazu całości, które to następnie my - czytelnicy, składamy w jeden widok... Przy tym zaprawdę doskonałym posunięciem autorki jest także to, iż dane są nam tu zarówno zwyczajne, codzienne, na pozór błahe momenty z owych kilkudziesięciu lat wspólnego życia bohaterów, jak i te najbardziej dramatyczne, kluczowe i ważne dla ich losów, przez co rozumiemy więcej i lepiej tę całą historię, zarówno jej początek, środek, jak i spektakularny finał... I choć być może akcja nie pędzi tutaj z zawrotną prędkością, to inteligencja, klimat i mocny przekaz tej narracji, rekompensują nam to z nawiązką...

 Charakter tej opowieści sprawia, iż kluczowi i w zasadzie najważniejsi są w tutaj bohaterowie, jakich poznajemy na kartach książki. Tunia, Anita, Wojciech, Dobrochna i Janpaweł, czyli kolejno dwie żony, mąż i ich dzieci. To skomplikowane, trudne, zamknięte w sobie postacie, pogrążone w wiecznym udawaniu, grze na pokaz, kłamstwie, z którego tak naprawdę nie potrafią, a być może także i nie chcą się wydostać... O tyle, ile Wojtka, Anity i Tunii nie jest mi tu specjalnie żal, o tyle tragicznym wydaje się los ich nastoletnich dzieci, którym przyszło żyć w tym koszmarze nie z ich winy. Dorośli bohaterowie symbolizują upadek moralny, obyczajowy, intelektualny i przede wszystkim godnościowy względem siebie samych, młodzi zaś odzwierciedlają szansę na  normalność, sprzeciw i bunt wobec otaczające ich obłudy... Wiele mówią także ich karykaturalne imiona - Dobrochna i Janpaweł, symbolizujące wszystko to, co nie jest do końca normalne, zwyczajne, takie jak u wszystkich ludzi... W tym pięciokątnym i jakże specyficznym rodzinnym układzie, odnajdziemy egoizm, bezsilność, zakłamanie, zagubienie i strach przed zmianą, które to tak naprawdę już dawno zapanowały nad życiem w tym małym domu z ogródkiem...

 Przekaz płynące z lektury tej książki nie jest jednak tak oczywisty i prosty, jakby to mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Otóż mamy tu co prawda do czynienia z chorą, dziwną, szokującą sytuacją z życia głównych bohaterów, ale z drugiej strony jakby na to nie spojrzeć, dającą przez szereg lat namiastkę "zwyczajnej" rodziny tym kilkorgu postaciom, które to kochają, dbają, troszczą się o siebie tak, jak tylko najlepiej potrafią. Rozstać się, żyć wedle norm i zasad moralnych, wybrać samotność...? Czy to aby na pewno lepsze wyjście dla tych bohaterów...? Myślę, że każdy czytelnik dojdzie do własnego zdania w tej kwestii, choć z pewnością łatwych i prostych odpowiedzi na to pytanie, nie ma... 

 "Żony jednego męża" to niezwykle ciekawa, intrygująca, zaskakująca i przede wszystkim inna od wszystkich książka, która to niesie  sobą nie tylko inteligentną rozrywkę, ale także i bardzo wielkie emocje. Polecam sięgniecie po tę pozycję każdemu czytelnikowi, a w szczególności tym miłośnikom czytelniczej przygody, którzy są święcie przekonani co do tego, iż szeroko pojęta literatura obyczajowa już niczym nie może ich zaskoczyć...;)

Ocena: 6/6.

Uleczkaa38

Komentarze